Wiara i Światło była początkowo tylko małym ziarnem rzuconym na ziemie podczas pewnej pielgrzymki. Pan Bóg zaplanował to jednak inaczej. Z ziarna wyrosło wielkie drzewo, które rozciąga swe gałęzie na cały świat!
Wszystko zaczęło się w bardzo skromny sposób, nie bez cierpienia. Ruch Wiara i Światło został zainspirowany przez dwóch małych, głęboko upośledzonych chłopców- Łukasza i Tadeusza. Ich rodzice Kamila i Gerard pragnęli wraz z dziećmi udać się na pielgrzymkę do Lourdes. Okazało się jednak, że nie ma dla nich miejsca w parafialnym wyjeździe. "Są zbyt upośledzeni.. Nic nie zrozumieją... Będą przeszkadzać innym..."
Rodzina postanowiła udać się do Lourdes samotnie. W hotelu przyjęto ich bardzo niegrzecznie: "nie możecie jeść ze wszystkimi, posiłki będą dostarczane do waszego pokoju". Na ulicach i w grocie Kamila i Gerard słyszeli takie uwagi: "Jak się ma takie dzieci, to trzeba je trzymać w domu". Ludzie oglądali się za nimi, przechodzili na drugą stronę ulicy. To prawda, że upośledzenie przypomina nam o naszych własnych słabych stronach, obawiamy się tego. jakże bolesna była ta pielgrzymka dla Kamili, Gerarda i ich dzieci!
Nastał rok 1968. Cztery lata wcześniej Jean Vanier zainicjował istnienie pierwszego domu Arki. Od tego czasu co rok udawał się na pielgrzymkę z osobami umysłowo upośledzonymi, z którymi mieszkał. Mówił o tym, jak bardzo te pielgrzymki zbliżają do Pana, do Kościoła powszechnego, do wspólnoty chrześcijańskiej...
Z tych doświadczeń i cierpienia rodziców i opiekunów narodził się pomysł: dlaczego nie pójść na pielgrzymkę razem z umysłowo upośledzonymi dziećmi, młodzieńcami i dorosłymi? Może wtedy Kościół odkryje, że oni także są dziećmi Boga, że są wezwani do spotkania z Jezusem i do doświadczenia jego szczególnej miłości dla nich. Rodzice także powinni tam być, oczywiście. Zaprosimy też przyjaciół i młode osoby, by dołączyły do nas, aby rodzice nie zostali znowu sami ze swoimi dziećmi. Ten pomysł dość szybko stał się konkretnym projektem!
Trzy lata przygotowań. Był to czas mobilizacji środków na wszystkich płaszczyznach: podróż, zakwaterowanie, finanse, zdrowie i bezpieczeństwo, liturgia i duchowe prowadzenie... Był to także czas sprzeciwu: ludzie wyrażali wiele obaw i obiekcji, a nawet przeciwstawiali się otwarcie. Ten krytycyzm pomógł nam jednak ulepszyć nasz plan. Podczas tego okresu przygotowań wszystkie przeciwności i przeszkody mobilizowały organizatorów do oddania się w ręce Boga.
W Wielki Piątek 9 kwietnia 1971 roku przy Grocie Massabielskiej zgromadziło się 12 tysięcy osób, w tym 4 000 osób z upośledzeniem umysłowym. Przybyli z 15 krajów. Przeżyli wspólnie trzy dni nieopisanej radości i pokoju. Stopniowo również mieszkańcy Lourdes przestali się ich obawiać - niektórzy początkowo spuszczali rolety swoich sklepów.
Jak to możliwe, aby wśród tak wielkiego cierpienia, tylu zraniań, zrodziło się tyle nadziei? Jak wytłumaczyć wielką radość tłumu, śpiewającego Alleluja od świtu po zmierzch? Jest to prawdziwy tryumf Ducha Świętego i łaska zjednoczenia serc, która ostatniego dnia pielgrzymki przerodziła się w wezwanie: "To musi trwać!" Odpowiedzią Jeana Vanier było: "Zróbcie wszystko, co jest natchnione przez Ducha Świętego, by wspólnoty wokół osób z upośledzeniem zaistniały i trwały we wzajemnej miłości".
Nasz ruch zrodził się więc nie tylko z łez i przeciwności, ale i entuzjazmu i świętowania. Po Lourdes stawaliśmy się coraz bardziej i coraz głębiej świadomi daru Jezusa. Powierzył nam osoby z upośledzeniem umysłowym, ich pragnienie kochania i bycia kochanym, ich wołanie o jedność. Aby odpowiedzieć na to wołanie, Jezus proponuje nam utworzenie z nimi przymierza. We wspólnocie wokół tych osób powinni być ich rodzice, głęboko zranieni, którzy stopniowo odkryją tajemnicze piękno swojego dziecka i jego szczególne powołanie. Wraz z nimi przyjaciele, którzy spotkawszy się ze słabszymi, zapoczątkują wzajemne więzi. Będzie również z nami ksiądz lub pastor, by pomóc pogłębić tajemnicę Miłości Bożej do zranionych: "Bóg wybrał to co głupie w oczach świata, by ośmieszyć mądrych, to co słabe, by zawstydzić mocnych".
Lata następujące po pielgrzymce odznaczały się zarówno narodzinami nowych wspólnot jak i słabością wielu innych; wiele niestety rozwiązało się. Stopniowo, gdy Ruch wzrastał, narastała też potrzeba stworzenia karty jasno określającej czym jest Wiar i Światło, jej powołanie, inspirację i formy działania. Natomiast struktura, sposób istnienia i organizacji powinien być chroniony przez Konstytucję Wiary i Światła.
Kartę i Konstytucję Wiary i Światła przyjęto jednogłośnie w 1982 roku, na generalnym spotkaniu w Anglii.
W 1975 roku w Rzymie uprzywilejowane miejsce osoby z upośledzeniem zostało potwierdzone przez bardzo ciepłe przyjęcie przez papieża Pawła VI: "Bóg kocha cię takiego jakim jesteś". Jednocześnie było to potraktowanie Wiary i Światła jako pełnoprawnego członka Kościoła powszechnego.
Obecnie Ruch rozszerza się w 70
krajach na 5 kontynentach. Małe ziarno stało się dużym drzewem a na
jego gałęziach zaczęły budować swoje gniazda ptaszki niebieskie. Każda
wspólnota to takie gniazdo - miejsce jedności, miłości i pokoju. Tu
każda osoba odkrywa, że jest kochana przez swoich braci i siostry oraz,
że Jezus wezwał każdego z nas do zgodnego życia wokół najsłabszych
Do góry